Posty

Stan zawieszenia

W zasadzie miałam od tygodnia przygotowane dwa wpisy. Jeden na temat mojego Pana. Drugi opisujący spotkanie z nim. Pierwszy został niejako zawieszony, gdy dowiedziałam się, że Pan czegoś nie lubi a cały był właśnie skonstruowany na nietrafnym porównaniu jego do tej rzeczy. Drugi zaś... Sytuacja, która wyniknęła tuż po spotkaniu. Bardzo nie lubię prać publicznie swoich "brudów", ale cóż mam zrobić skoro nie mogę bezpośrednio wytłumaczyć człowiekowi, którego postanowiłam nazwać swoim Panem, co mnie gryzie i dręczy. Brak kontaktu od kilku dni pogłębia ten stan. Tkwię w jakimś niezrozumieniu całej sytuacji. Pragnę tylko wyjaśnienia tego. Pragnę rozmowy. Jestem w stanie zrozumieć, że życie osobiste nie pozwala obecnie na częsty kontakt, jednak była już taka sytuacja wcześniej i nie ograniczał się on do jednej wiadomości dziennie. Jeśli owo ograniczenie kontaktu wynika z czynników zewnętrznych to chciałabym to wiedzieć. Jesli jest jakąś karą, to tym bardziej chciałabym to wiedzie...

Gość

Nie przychodzisz jako zdobywca... Konkwistador... Najeźdźca... Przychodzisz jako gość. Najpierw ze zwykłej uprzejmości otwieram drzwi. Rozmawiam. Robię herbatę. Jedna... Druga... Trzecia... Wyjmuje z szafki ciasteczka... Rozpalam w kominku... Czas leci szybko i niepostrzeżenie na rozmowie, która nas wciągnęła. Robi się późno. Zaczyna się ściemniać... Więc zastawiam dla Ciebie stół. Może zjemy razem kolacje?

Inaczej

Tym razem inaczej... Dlaczego inaczej? Bo wszystko jest inaczej. Bo powinno być inaczej. Bo ma być inaczej. Kiedyś ktoś mądry powiedział mi: czemu robiąc coś ciągłe w ten sam sposób oczekujesz innych rezultatów? Więc niczym Edison z żarówką znalazłam tysiąc sposobów na to jak nie znaleźć odpowiedniego Pana. Nawet stworzyłam klasyfikacje pseudo Panów. Oczywiście nie mam żadnej pewności, że teraz się wszystko ułoży, ale jestem na dobrej drodze... * jesteśmy :) I może właśnie to co przychodzi nie ma przyjść jak cud nad Wisłą, nie ma być trzęsieniem ziemi... Nawiasem mówiąc mam już dość trzesień ziemi. Może nie potrzeba cudownych książkowych historii i jednorożców rzygających tęcza... Może wystarczy spotkać się, poczuć się dobrze w swoim towarzystwie i bezpiecznie... i stabilnie. Wiedzieć, że przy kimś możesz pozwolić sobie na różne emocje. Bo może niezwykłe rzeczy zdarzają się czasem w złykly sposób. Bez fajerwerków i orkiestry dętej. A o tym że są niezwykłe przekonuje się dopiero ...

Mechanizmy obronne

Ktoś był w mojej fortecy. Zakradł się niepostrzeżenie. . . Jak to w ogóle możliwe? To mój podstępny demon nie zamknął drzwi, wręcz zostawił je uchylone. Jeszcze włączył światło, żeby ktoś mógł dostrzec i znaleźć ją, wejść bez pukania. I wszedł ktoś. Po cichu. Stanął za mną i zdjął ze mnie kawałek mojej stalowej zbroi, która tworzyłam miesiącami, żeby mnie chroniła. Potem dotknął ręką mojego nagiego ramienia. Na odchodnym jeszcze dodał, że będzie mnie po kawałku z niej rozbierał. I zniknął. Czułam złość i wstyd. Bo po co były te wszystkie fortyfikacje dookoła, ta zbroja, te wszystkie zabezpieczenia... Tak było bezpiecznie siedzieć i z wysokości obserwować to wszystko co dzieje się dookoła. Obserwować, ale nie uczestniczyć. A jeśli kiedyś trzeba było... To wychodziło się za mury w zbroi. Nikt nie mógł mnie tknąć. I teraz ktoś bezczelnie wchodzi i oświadcza co oświadcza. Dlaczego właśnie do mnie przyszedł? Na mnie się uwziął? A może to jest tak, że to demon znów po partyzancku podsunął...

Głód

To jest coś pod skórą. Rośnie niepostrzeżenie i bezboleśnie jak obca istota w Twoim wnętrzu. Śpiąca. Utajona. Powoli zaczyna Ci ciążyć. Zaczynasz ją odczuwac, gdy się przeciąga w Twoim wnętrzu... Rosnący w siłę demon. Zaczynasz sobie zdawać sprawę z jego istnienia. A on chce pożywienia. Coraz bardziej daje o sobie znać. Czasem patrzysz jego oczami na tych jakże pociągających mężczyzn. Nieważne czy to ktoś w kolejce w sklepie, kolega z pracy, czy Twój dentysta... Wyobraźnia robi swoje. Wędruje po ciemnych ścieżkach żądz i pragnień. I także po tych mroczniejszych, gdzie przyjemność miesza się z bólem. Aż w końcu wiesz że musisz nakarmić ta bestie, bo inaczej przejmie nad Tobą kontrolę, będzie siać zniszczenie w Twoim życiu. Ale bestie trzeba karmić mądrze i mądrze wybierać dla niej pożywienie. W tym tkwi cała trudność by znaleźć tą właściwą osobę gotowa nakarmić Twoje demony i jednocześnie nie zniszczyć Ciebie samej. Więc pojawiają się kandydaci... Jeden... Drugi... Trzeci... Demon...

On tańczy dla mnie czyli szaleństwa andrzejkowej nocy

Kiedy już dawno nie zrobiło się nic głupiego i szalonego, kiedy przypadkiem ma się wolną chatę, kiedy jeszcze okazuje się do tego, że jest to andrzejkowy wieczór... może zdarzyć się dosłownie wszystko :) Więc zaczyna się całkiem niewinnie od pokazywania cycków na kamerce na jednym z portali erotycznych...potem polewanie się woskiem...koleżanka podpuściła... ona też ogląda pokaz w towarzystwie kilkunastu internetowych koniojebców, których sukcesywnie ignoruję. No może jeden jest dość normalny i kulturalny. Wiec jak koleżanka ucieka spać, ja kontynuuję z nim rozmowę i nagle, tak nie wiadomo kiedy ląduję z nim na transmisji prywatnej i patrzę na jego cudowną, owłosioną męską klatę. Trwa miła rozmowa zakłócana przez opóźnienie w transferze...ale ja wpatruję się w tą klatę w rozpiętej białej koszuli...potem okazuje się, ze ma na twarzy wenecką maskę i kowbojski kapelusz. Szaleństwo jakieś! Do tego broda jak u Chucka Norrisa, odpalony papieros w zębach i zaczynam wariować. Gdzieś mi podśw...

Piękna i Bestia

Podczas świątecznych porządków znalazłam w szufladzie moje stare opowiadania jeszcze z liceum. Bo pisałam...pisałam od kiedy nauczyłam się liter. A zanim nauczyłam się liter mając 4 latka układałam już rymowane piosenki... Potem zapisywałam na kartkach, w zeszytach, aż w końcu na starej maszynie do pisanie przyniesionej z hurtowni przez tatę. Więc znalazłam opowiadania. Jedno z pierwszych było przeróbką klasycznej disnejowskiej bajki "Piękna i Bestia". Nie wiem czemu akurat ta bajka, w której dziś niektórzy dopatrują się opowieści o syndromie sztokholmskim, zapadła mi w pamięć. Inne dziewczynki wolały się utożsamiać z Kopciuszkiem albo inna równie nudną królewną, która ugania się za cukierkowo słodkim księciem. Ja wolałam Bestię - brzydala o nadludzkiej sile i wysokim poziomem agresji. W moim opowiadaniu miejsce Bestii zastąpił sam Diabeł. Oczywiście był wątek wskrzeszenia pewnej młodej dziewczyny, uprowadzenia jej do bram piekieł i zmuszania do zamążpójścia. Ona nie chciał...