Głód
To jest coś pod skórą. Rośnie niepostrzeżenie i bezboleśnie jak obca istota w Twoim wnętrzu. Śpiąca. Utajona. Powoli zaczyna Ci ciążyć. Zaczynasz ją odczuwac, gdy się przeciąga w Twoim wnętrzu... Rosnący w siłę demon. Zaczynasz sobie zdawać sprawę z jego istnienia. A on chce pożywienia. Coraz bardziej daje o sobie znać. Czasem patrzysz jego oczami na tych jakże pociągających mężczyzn. Nieważne czy to ktoś w kolejce w sklepie, kolega z pracy, czy Twój dentysta... Wyobraźnia robi swoje. Wędruje po ciemnych ścieżkach żądz i pragnień. I także po tych mroczniejszych, gdzie przyjemność miesza się z bólem.
Aż w końcu wiesz że musisz nakarmić ta bestie, bo inaczej przejmie nad Tobą kontrolę, będzie siać zniszczenie w Twoim życiu. Ale bestie trzeba karmić mądrze i mądrze wybierać dla niej pożywienie. W tym tkwi cała trudność by znaleźć tą właściwą osobę gotowa nakarmić Twoje demony i jednocześnie nie zniszczyć Ciebie samej.
Więc pojawiają się kandydaci... Jeden... Drugi... Trzeci...
Demon na ich widok miota się w środku. Ślini się widząc bliskość jedzenia, które pokazywane jest mu tylko przez kraty. Uspokajam go raz po raz. Mowie: Poczekaj jeszcze troszkę, bo to nie ten.
I tak już któryś raz...
Zmysły bestii są już tak wyczulone, że nawet najmniejszy incydent wywołuje lawinę. Dotknięcie męskiej dłoni na policzku... Nieopatrznie rzucone w rozmowie słowo: suko.
Och tak, oczywiście wyrwane z kontekstu:
- Przecież nie chciałabyś bym mówił do Ciebie w miejscu publicznym per "suko"?
Ale cały początek zdania nagle znika. Ciało nieruchomieje a w głowie niczym w pustym pokoju odbija się echem to jedno słowo, którego tak dawno nie słyszałam z męskich ust.
Tego głodu już nie można zaspokoić samemu... nie pomoże cały arsenał wymyślnych zabawek upchniętych w szufladzie. Nie pomoże wyobrażanie sobie podczas seksu z człowiekiem, z którym dzielisz dom, dzieci i życie perwersyjnych scen, przywoływanie wspomnień ani tym bardziej błaganie go o to czy tamto. Przecież nawet jak wysłucha prośby to nie jest TO!
Więc zagłuszam znów głodnego potwora wewnątrz...
Cicho...Jeszcze trochę poczekaj...Jeszcze troszkę...
Więc pojawiają się kandydaci... Jeden... Drugi... Trzeci...
Demon na ich widok miota się w środku. Ślini się widząc bliskość jedzenia, które pokazywane jest mu tylko przez kraty. Uspokajam go raz po raz. Mowie: Poczekaj jeszcze troszkę, bo to nie ten.
I tak już któryś raz...
Zmysły bestii są już tak wyczulone, że nawet najmniejszy incydent wywołuje lawinę. Dotknięcie męskiej dłoni na policzku... Nieopatrznie rzucone w rozmowie słowo: suko.
Och tak, oczywiście wyrwane z kontekstu:
- Przecież nie chciałabyś bym mówił do Ciebie w miejscu publicznym per "suko"?
Ale cały początek zdania nagle znika. Ciało nieruchomieje a w głowie niczym w pustym pokoju odbija się echem to jedno słowo, którego tak dawno nie słyszałam z męskich ust.
Tego głodu już nie można zaspokoić samemu... nie pomoże cały arsenał wymyślnych zabawek upchniętych w szufladzie. Nie pomoże wyobrażanie sobie podczas seksu z człowiekiem, z którym dzielisz dom, dzieci i życie perwersyjnych scen, przywoływanie wspomnień ani tym bardziej błaganie go o to czy tamto. Przecież nawet jak wysłucha prośby to nie jest TO!
Więc zagłuszam znów głodnego potwora wewnątrz...
Cicho...Jeszcze trochę poczekaj...Jeszcze troszkę...
Komentarze
Prześlij komentarz