What Is Dead May Never Die

Wiem po co przyszłam. Zawsze wiedziałam, tylko zgubiłam się przez moment. Przez dłuższy moment.

Każdy z nas czegoś szuka. Ja szukałam ciepła, wsparcia, zrozumienia, poczucia bezpieczeństwa, opieki. Tego czego nie mam na co dzień. Po to przyszłam. I w zamian za to gotowa byłam dać wiele. Zresztą mając to wszystko pragnę dawać wiele. 

Czytając różne opowiadania i blogi wyłonił mi się właśnie taki obraz relacji klimatycznej. I o dziwo urzeczywistnił się. Dostałam wszystko czego szukałam i dużo dużo więcej...  Podróż w głąb mojej seksualności i na wyżyny rozkoszy. Póki byłam z nim byłam bezpieczna. Gdy sama wypłynęłam na szerokie wody klimatycznego oceanu okazało się jak bardzo moja wizja jest utopijna.

Teraz wszystko zatoczyło koło. Znów brak mi ciepła i wsparcia i uczucia. Znów pod skórą czuję piekącą samotność. Ale jestem już inna. Nauczyłam się nie ufać ludziom. Nauczyłam się być silna. Nauczyłam się być zimna i bezwzględna. Patrzę na siebie i zastanawiam się gdzie jest ta ładna kobieta w seksownej bieliźnie? W szufladach zalegają tony szpargałów (ciuszków, zabawek klimatycznych i nie tylko). Wręcz zapomniałam czym jest seks. Tak głęboko ukryłam w sobie tę potrzebę, że niemal ona przestała istnieć. Odciełam się od tego świata, od znajomych klimatycznych. Nawet tych bardzo bliskich. Nawet tych dobrych. Nie słucham o ich cudownych relacjach i doświadczeniach. Nie słucham ich filozoficznych wywodów nad istota klimatu. I tak ostatnio czułam się coraz bardziej wyobcowana pośród nich. Klimatyczne środowisko przeżuło mnie i wypluło. To było do przewidzenia. Zawsze byłam indywidualistką niepasującą nigdzie.

Więc jestem sama. Nie jest mi super będąc samej. Ale ma to swoje plusy. Jest spokojniej i bezpiecznej. Czasem lepiej żyć bez nadziei. Bo co jest martwe nie może umrzeć.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Stan zawieszenia

Iskra

On tańczy dla mnie czyli szaleństwa andrzejkowej nocy